Wczasy

wczasy, wakacje, urlop

Pomorze Zachodnie W Dziejach Polski

19 kwiecień 2013r.

POMORZE ZACHODNIE W DZIEJACH POLSKI polityka ta oznaczała jednak utrwalenie stagnacji gospodarczej. Jej symbolem była degradacja Szczecina do roli wielkiej twierdzy wojskowej, wzniesionej tu przez Prusaków wkrótce po zawładnięciu miastem. Ironia dziejów sprawiła, że ponowne możliwości rozwoju społeczno-gospodarczego przyniosły Pomorzu Zachodniemu, zwłaszcza zaś jego stolicy, rozbiory Polski, w których wyniku przywrócona została — wprawdzie pod pruskim panowaniem—jedność gospodarcza Pomorza Zachodniego z przeważającą częścią ziem polskich. Natychmiast po dokonaniu I rozbioru (1772 r.) rząd pruski podjął budowę Kanału Bydgoskiego, oddanego do użytku w 2 lata później, co zapewniło bezpośrednie połączenie Szczecina z Wisłą wodną drogą śródlądową. Kiedy w wyniku rozbiorów cała Warta oraz Wisła od Warszawy a nawet cała spławna Narew znalazły się pod panowaniem pruskim, obroty portu szczecińskiego uległy podwojeniu w ciągu trzydziestu lat od przeprowadzenia I rozbioru. Wprawdzie dalszy rozwój wypadków spowodował, że — poczynając od 1815 r. — zabór pruski został ograniczony do Pomorza Gdańskiego, Wielkopolski i Śląska, ale i tak port szczeciński stał się stopniowo w ciągu XIX w. najważniejszym portem ziem polskich. W 1913 r. przeładował on ponad 6 min ton, podczas gdy port gdański — odcięty od reszty ziem polskich granicą Prus i państwa rosyjskiego, przecinającą Wisłę pod Toruniem — przeładował tylko niespełna 2,5 min ton. Ze wspomnianych przeładunków Szczecina blisko 4 min ton przypadało na ziemie, które wchodzą obecnie w granice państwa polskiego; poza samym Szczecinem największą ilość obrotów zapewniał portowi szczecińskiemu Śląsk, połączony z nim odrzańską drogą wodną. W okresie zaborów wielkie znaczenie odgrywały ziemie polskie również jako zaplecze dla tworzącego się na Pomorzu Zachodnim przemysłu. W początkach XIX w. rozpoczął się kształtować na Pomorzu Zachodnim rozległy okręg przemysłu tekstylnego, oparty o przerób wełny, lnu oraz bawełny. Przemysł ten zlokalizowany był głównie na obszarze dzisiejszych województw koszalińskiego i słupskiego (Świdwin, Połczyn Zdrój, Kalisz Pomorski, Drawsko, Złocieniec, Czaplinek, Sławno, Darłowo, Miastko, Szczecinek), w mniejszym zaś stopniu na obszarze dzisiejszego województwa szczecińskiego (Goleniów, Gryfino. Stargard1), Teo rozwśjący się szybko okręg przemysłowy pracował głównie na po trzeby ziem polskich (wpierw Księstwo Warszawskie, później Królestwo Kongresowe) oraz Cesarstwa Rosyjskiego, uległ jednak prawie pełnemu zanikowi w wyniku polityki gospodarczej rządn pruskiego. Udzielając jednostronnego poparcia rozwojowi przemysłu w Berlinie oraz zachodnich prowincjach swojego państwa, rząd ten sprowokował wojnę celną z Królestwem Polskim i Cesarstwem Rosyjskim. Część pracowników podupadającego przemysłu włókienniczego emigrowała zresztą z Pomorza Zachodniego na ziemie Królestwa, osiedlając się m.in. w okolicach Pułtuska i Ostrołęki. U schyłku pierwszego półwiecza XIX w. stagnacja gospodarcza cechowała zresztą nie tylko przemysł, ale również rolnictwo zachodniopomorskie. Poczynając od lat pięćdziesiątych zaczął się szybko rozwijać w Szczecinie wielki przemysł, czemu sprzyjała przede wszystkim wyjątkowa taniość siły roboczej, stanowiąca skutek masowego odpływu ludności z zachodniopomorskich wsi. Taniość ta ściągała do Szczecina kapitały z Berlina, Hamburga i innych ośrodków gospodarczych Niemiec. Część środków na rozwój szczecińskich fabryk dostarczyli również miejscowi kupcy, których zyski zaczęły wzrastać wydatnie w wyniku polepszenia stosunków handlowych między Prusami a Cesarstwem Rosyjskim, co sprzyjało równocześnie rozwojowi portu szczecińskiego. Tuż przed wybuchem I wojny światowej Szczecin był największym na niemieckim wybrzeżu Bałtyku miastem (250 tys. mieszkańców), portem (6,2 min ton obrotu) oraz ośrodkiem wielkoprzemysłowym (32 tys. robotników). W produkcji szczecińskiego przemysłu dominował przemysł metalowy, chemiczny i rolno-spożywczy. W Szczecinie znajdowała się jedyna na południowym wybrzeżu Bałtyku huta żelaza, wytwarzano tu lokomotywy, maszyny do szycia i pisania, produkowano nawozy sztuczne, cement, papier, sztuczny jedwab, oleje i wódki. Najważniejsza była jednak produkcja stoczni, nastawionych w znacznym stopniu na budowę okrętow wojennych. Poza tym blisko 8 tys. osób, głównie żon i córek szczecińskich robotników zatrudnionych było przez zakłady konfekcyjne, w znacznej większości na zasadzie pracy chałupniczej. Pomijając przemysł zbrojeniowy, pracujący na zamówię-nia rządu niemieckiego, znaczna cwśi produkofi szczędź- skiego przemysłu sprzedawana była na rynkach państ obcych a także w Wielkopolsce i na Górnym Śląsku. Na oł szarże późniejszych województw poznańskiego, śląskieg i toruńskiego II Rzeczypospolitej sprzedawano przed I woj ną światową około połowy wyprodukowanych w Szczecini nawozów sztucznych. Pomijając Szczecin, Pomorze Zachodnie stanowiło roz ległą krainę rolniczą, której oblicze nadawała gospodarki wielkich obszarników —junkrów. Junkierstwo uzależnił* też od siebie drobny przemysł spożywczy oraz rzemiosło występujące w licznych lecz niewielkich miastach całej pro wincji. W ostatnich 30 latach przed wybuchem I wojny światowe, rolnictwo zachodniopomorskie rozwijało się w iście cieplar nianych warunkach, spowodowanych wprowadzeniem przc2 junkierskie rządy wysokich ceł wwozowych na artykuły żywnościowe. W wyniku tego rolnicy mogli rozwijać produkcję nie patrząc na znaczne jej koszty, pokrywane dzięki wysokim cenom żywności. W owym okresie powstały na Pomorzu Zachodnim istniejące do dziś liczne i wspaniałe pałace junkierskie oraz kosztowne zabudowania gospodarskie. We wspomnianych pałacach przychodzili na świat przyszli działacze polityczni, wysocy urzędnicy państwowi i oficerowie, którzy szybko zrozumieli, że wysokie ceny żywności pociągną zą sobą znaczny wzrost zarobków i podniesienie kosztów produkcji, w wyniku czego przemysł niemiecki zostanie wyparty z obcych rynków zbytu. Stąd też nieprzypadkowo junkierstwo zachodniopomorskie popierało politykę podbojów imperialistycznych, a nawet wydało wielu jej inspiratorów. Pod tym względem nie zmieniło się ono zresztą aż do klęski Hitlera, któremu udzieliło poparcia w imię programu podporządkowania świata Niemcom. Szczególny był stosunek junkierstwa do Polaków. Ziemie polskie traktowali oni jako obszar zamierzonych podbojów w imię rzekomej wyższości kulturalnej Niemiec, w miejsce uciekających spod ich wyzysku niemieckich robotników rolnych zatrudniali jednak coraz więcej polskich robotników z przeludnionych okolic Małopolski i Królestwa Kongresowego. Obawiając się, iż niekontrolowany napływ tych robotników może przywrócić Pomorzu Zachodniemu jego dawny charakter etniczny, rząd pruski wprowadził w 1890 r. zasadę, iż robotnicy polscy z zaborów austriackiego i rosyjskiego mogą przekraczać granicę Niemiec wyłącznie sami, bez członków swoich rodzin, że wolno im pracować jedynie w rolnictwie i że w początkach grudnia każdego roku muszą oni opuszczać terytorium Niemiec. Prócz tego na zatrudnienie każdego polskiego robotnika sezonowego właściciel gospodarstwa musiał uzyskać specjalne zezwolenie władz państwowych. Pomimo tego ilość polskich robotników sezonowych na Pomorzu Zachodnim stale rosła, dochodząc w 1913 r. do 55 tys. osób. W wielu majątkach junkierskich, zwłaszcza w okolicach Pyrzyc, Stargardu, Gryfina, Szczecina, Nowogardu i Gryfic, liczba Polaków przekraczała w brygadach polowych ilość robotników niemieckich. Niemiecka publicystyka nacjonalistyczna określała często pogardzanych robotników polskich jako „przednie straże polskiej inwazji". W istocie stanowili oni nowy element etniczny na przeważającym obszarze Pomorza Zachodniego, które w ciągu dziejów ulegało germanizacji — częściowo żywiołowej, częściowo zaś zamierzonej i opartej o stosowanie przymusu — przesuwającej się coraz bardziej ku wschodowi wraz z nowymi fałami niemieckiej kolonizacji. W przededniu pierwszej wojny światowej większa ilość miejscowej ludności polskiej mieszkała już tylko w powiatach lęborskim i bytów-1 skim, zaś sporadycznie występowała jeszcze w okolicach I Słupska, Miastka i Wałcza. Poza tym w Szczecinie mieszkało I jeszcze ok. 3 tys. Polaków, którzy przywędrowali tu zal chlebem z Wielkopolski i Pomorza Gdańskiego. Klęska Niemiec w 1 wojnie światowej spowodowała, że większość Polaków ze Szczecina wróciła w granice wolnej Rzeczypospolitej. Inną postawę zajęła miejscowa ludność polska z obszarów przygranicznych, zwłaszcza z okolic Złotowa, Bytowa, Lęborka i Słupska, która poprzez petycje i działalność podziemną usiłowała wpłynąć na przyłączenie swoich stron rodzinnych do państwa polskiego. Za utworzenie polskiej organizacji niepodległościowej sąd w Słupsku skazał lekarza weterynarii Szczepana Gracza na kilka lat więzienia. Po wytyczeniu granicy miejscowa ludność polska przygranicznych powiatów podjęła nierówną i bohaterską walkę o utrzymanie polskości mimo wzmagającej się i nie przebie l rającej w środkach działalności germanizacyjnej. Na czoło tej walki wysunęli się zwłaszcza polscy księża i nauczyciele, Przedmiotem szczególnych ataków niemieckich szowinistów był zwłaszcza ksiądz Poyda ze Słupska i ksiądz Bolesław Domański spod Złotowa, który stał na czele Związku Polaków w Niemczech. Również i w Szczecinie część Polaków postanowiła pozostać na miejscu. Za wyraziciela ich najgłębszych marzeń możemy uznać miejscowego działacza Związku Polaków, Kazimierza Pruszaka. Akta pruskiej policji zanotowały w 1932 r,, ■że na jednym z zebrań polonijnych zaznaczając, iż „Szczecin również należał do Polski", podkreślił on: „Nie chcemy stracić nadziei, że to miejsce, gdzie się znajdujemy, znowu będzie polskie". Prócz Związku Polaków działało w Szczecinie polskie harcerstwo, istniała też polska szkółka. Ich działalność spotykała się ze wzrastającą wrogością niemieckich szowinistów, przechodzącą okresami w terror, posunięty w latach II wojny światowej do ludobójstwa. Wśród licznych śmiertelnych ofiar hitlerowskiego terroru wobec działaczy polskich organizacji na Pomorzu Zachodnim znaleźli się dwaj nauczyciele szkółki polskiej w Szczecinie — Maksymilian Golisz i Aleksander Omieczyński. Upadek przemysłu wynikał z wielu przyczyn, na ich czoło wysuwały się jednak trzy następujące: w wyniku wieloletnich walk strajkowych płace robotników szczecińskich zbliżyły się znacznie do poziomu płac w zachodnich prowincjach Niemiec, co przerwało dopływ kapitałów do Szczecina; rozbudowany dla celów wojennych potencjał przemysłowy Rzeszy okazał się zbyt wielki dla potrzeb produkcji na cele pokojowe i wymagał znacznych nakładów na racjonalizację i modernizację produkcji, na co nie stać było szczecińskich kapitalistów; w następstwie powstania państwa polskiego znaczna część szczecińskiego przemysłu i handlu hurtowego itraciła rynki zbytu, położone na ziemiach II Rzeczypospo-itej; podjęcie przez Polskę rozbudowy portu gdańskiego Szczególne narastanie wrogości do Polaków w dwudziestoleciu międzywojennjm nie było na Pomorzu Zachodnim pozbawione pewnej dozy racjonalnego uzasadnienia. Już w kilka lat po zakończeniu wojny okazało się, że wszystkie gałęzie gospodarki na Pomorzu Zachodnim znalazły się w stanie chronicznego kryzysu, który szybko się pogłębiał. Kryzys ten ujawnił się wpierw w upadku szczecińskiego ośrodka przemysłowego, z kolei zaś w upadku portu. Zjawiskom tym towarzyszył katastrofalny upadek rolnictwa całej prowincji. Zapowiedź ostatecznej katastrofy gospodarki Szczecina przyniósł 1927 r., kiedy to największa stocznia szczecińska „Vulcan", zatrudniająca w czasach niedawnej świetności ponad 8 tys. robotników, znalazła się w posiadaniu jednego z bremeńskich monopoli, który ją zlikwidował, sprzedając nowocześniejsze maszyny, starsze zaś przekazując na złom. Wkrótce zostały unieruchomione wszystkie pozostałe stocznie oraz większość innych zakładów przemysłowych Szczecina. Szczeciński przemysł metalowy, który w 1925 r. zatrudniał jeszcze 12 tys., zaś w 1927 r. — 7,5 tys. robotników, liczył jesienią 1931 r. już tylko niespełna 900 robotników. W tym samym czasie dno upadku osiągnął również port szczeciński. W 1932 r. przeładował on tylko 3,3 min ton, podczas gdy oba porty polskiego obszaru celnego — Gdańsk i Gdynia przeładowały wspólnie 10,5 min ton. Spychane na margines życia gospodarczego Niemiec szczecińskie kola gospodarcze poczęły coraz większą nadzieję na wyjście z katastrofy wiązać z imperialistyczną polityką tych sił politycznych w Rzeszy, które dążyły do podboju Polski. Pogląd ten potrafiły one narzucić większości mieszkańców Szczecina, która udzielała coraz większego poparcia antypolskiej polityce Hitlera aż do ostatnich chwil niemieckiego panowania w Szczecinie. Głęboki kryzys rolnictwa na Pomorzu Zachodnim po I wojnie światowej wynikał z faktu, że w sytuacji wytworzonej przez klęskę wojenną i postanowienia traktatu wersalskiego rząd niemiecki nie mógł już kontynuować polityki przywilejów dla rolnictwa, co ujawniło w szybkim tempie nieopłacalność gospodarki rolnej we wszystkich zresztą prowincjach pruskich, położonych na wschód od dolnej Odry. Doprowadziło to do szybkiego wzrostu zadłużenia gospodarstw rolnych. W1929 r. przeciętne zadłużenie z ha osiągnęło 500 marek, przekraczając często wartość samej ziemi. Do tego doszedł kryzys zbytu, spadek produkcji i spadek kultury rolnej. W odpowiedzi na pogarszające się warunki pracy i życia zwiększał się odpływ ludności niemieckiej ze wsi na obszary położone w głębi Rzeszy. Bardzo często jako główny środek zmniejszenia kosztów produkcji pozostawało sprowadzenie polskich robotników rolnych, czemu jednak przeciwstawiły się władze państwowe, ograniczając stopniowo ich kontyngenty. Wspomnianą politykę uzasadniano obawą przed narastaniem tzw. „polskiego niebezpieczeństwa". W oderwaniu od jakichkolwiek racjonalnych uzasadnień odpowiedzialnością za kryzys w rolnictwie Pomorza Zachodniego usiłowali przedstawiciele reakcyjnych sił politycznych— zarówno agrariusze jak i hitlerowcy — obarczyć państwo polskie i Polaków. Nic tedy dziwnego, że również większość społeczności wiejskiej stanęła ślepo za Hitlerem w jego antypolskiej polityce. Tylko w ten sposób można wytłumaczyć poparcie przez znaczną część niemieckiego społeczeństwa ludobójczych praktyk hitlerowskiego aparatu terroru wobec blisko 200 tys. polskich robotników przymusowych i jeńców wojennych, zapędzonych do ciężkich robót w zakładach przemysłowych i gospodarstwach rolnych Pomorza Zachodniego. Ślepa nienawiść do Polaków była tak silna, że ofiarami terroru stawali się również ci spośród Niemców, którzy odważyli się okazać im pomoc, współczucie i życzliwość. Niektóre z miejsc hitlerowskiego terroru upamiętnione są specjalnymi pomnikami lub tablicami, jednak wiedza o męce wielu jego ofiar zginęła wraz z nimi w bezimiennych mogiłach, zrównanych z ziemią przez oprawców. Powrót Pomorza Zachodniego do Polski przyniosła polityczna mądrość kierowanej przez PPR rewolucyjnej lewicy polskiej, wsparta o zwycięskie boje Armii Czerwonej, która ziemie te wyzwoliła w krwawych walkach stoczonych między ostatnimi dniami stycznia a końcem kwietnia 1945 r. Razem z Armią Radziecką walczyła tu I Armia Wojska Polskiego. Żołnierz polski upamiętnił się szczególnie przełamaniem tzw. Wału Pomorskiego, zaciętymi walkami o Kołobrzeg oraz przełamaniem niemieckich linii obronnych wzdłuż Odry w rejonie Siekierek, skąd wespół ze swymi radzieckimi towarzyszami broni przystąpił do ostatecznego ataku na Berlin. Realizując porozumienie zawarte między rządem Polski Ludowej a rządem ZSRR w lutym 1945 r„ wojskowe władze radzieckie poczęły już w marcu przekazywać polskiej administracji ziemie położone na wschód od Odry. Nie czekając na formalną uchwałę o zachodniej granicy Polski, która zapadła 2 sierpnia tego roku w Poczdamie na konferencji szefów mocarstw Wielkiej Koalicji, rząd polski podjął natychmiast po zakończeniu działań bojowych szeroko zakrojoną akcję osadniczą. W pierwszym okresie osadnictwo starano się koncentrować na obszarach prawie zupełnie opuszczonych przez ludność niemiecką, którą władze hitlerowskie ewakuowały, niszcząc równocześnie — często doszczętnie — urządzenia komunikacyjne oraz zakłady produkcyjne i usługowe, łącznie ze szkołami i placówkami służby zdrowia. Pomorze Zachodnie wróciło więc w granice Polski zniszczone w katastrofalnym stopniu. Przestały istnieć wszystkie wielkie zakłady przemysłowe, z których część nie nadawała się nawet do odbudowy. Z największą trudnością, kosztem wielkich wysiłków podejmowano prace w częściowo zniszczonych obiektach. Beznadziejna wydawała się sytuacja w rolnictwie, które zostało pozbawione prawie całego inwentarza żywego, nie mówiąc o innych stratach. Znaczna część miast, miasteczek i wiosek była tylko martwą przestrzenią, pełną gruzów. Przed Polską Ludową stało jednak zadanie, przekraczające daleko przywrócenie gospodarczego stanu Pomorza Zachodniego sprzed wojny, należało bowiem wykorzystać w pełni te możliwości, które powstały w wyniku odzyskania przez Polskę jej naturalnego dostępu do morza aż po ujście Odry. Na czoło wysunęła się konieczność przekształcenia Szczecina i Świnoujścia w olbrzymi ośrodek gospodarki morskiej, który byłby w stanie sprostać — łącznie z Gdańskiem i Gdynią — rosnącym dynamicznie potrzebom gospodarczym państwa, które w zakresie wielkości produkcji przemysłowej miało już wkrótce stanąć w światowej czołówce i dzisiaj zajmuje pod tym względem dziesiąte miejsce w świecie. Nic też dziwnego, że w 1977 r. przeładunki w Zespole Portowym Szczecin — Świnoujście osiągnęły 25 min ton, zaś tonaż polskiej floty handlowej, zarejestrowanej w Szczecinie przekracza trzydziestokrotnie tonaż floty szczecińskiej z 1938 r. Dzięki wielkim inwestycjom, o których informuje niniejszy przewodnik w swojej części szczegółowej, przemysł szczeciński zatrudnia obecnie ponad 60 tys. robotników, dostarczając m. in. 40% krajowej produkcji kwasu siarkowego, ponad 30% produkcji statków pełnomorskich, ponad 12% produkcji nawozów fosforowych i blisko 10% krajowej produkcji papieru. Rozbudowane obecnie zakłady nawozów sztucznych w Policach stanowią drugą co do wielkości — po hucie „Katowice" — inwestycję, realizowaną obecnie w Polsce. Pomijając szczecińską aglomerację miejską Pomorze Zachodnie nie posiada wielkich przemysłowych gigantów, dzięki przemyślanej polityce inwestycyjnej jest jednak nasycone przemysłem w stopniu, zapewniającym harmonijny rozwój gospodarczy całego jego obszaru. Struktura tego przemysłu jest przy tym mocno zróżnicowana — od przemysłu spożywczego, skórzanego i drzewnego po włókienniczy, chemiczny, maszynowy i elektroniczny. Całe Pomorze Zachodnie można też uważać za swoiste zagłębie rolnicze, które oddaje krajowi znaczne nadwyżki produkcji żywnościowej. Dzięki dominacji w strukturze rolnej gospodarstw wielkoobszarowych, co ułatwia zapewnienie im znacznej liczby specjalistów i racjonalne zastosowanie techniki, rolnictwo to należy do przodujących w kraju również i pod względem poziomu kultury rolnej. Już nie tylko traktory, ale kombajny i samoloty ożywiają krajobraz współczesnej wsi na Pomorzu Zachodnim. Żywieniowy kompleks zachodniopomorskiej gospodarki obejmuje również i morza. Zachodniopomorskie przedsiębiorstwa rybackie zapewniają krajowi blisko połowę zaopatrzenia w ryby morskie. Dopiero Polska Ludowca stworzyła też na tej ziemi pełne warunki rozwoju nauki i kultury. Podczas gdy za niemieckiego panowania nie było na Pomorzu Zachodnim ani jednej wyższej uczelni, obecnie w Szczecinie, Koszalinie i Słupsku działa 7 szkół wyższych, kształcących łącznie ponad 20 tys. studentów. Szczecin, Słupsk i Koszalin są dziś również znacznymi ośrodkami kultury artystycznej o szerokim kręgu oddziaływania. Powrót Pomorza Zachodniego w granice Polski oraz dynamiczny rozwój wszystkich dziedzin jego życia sprawił, że do bezpowrotnej przeszłości należą już smutne czasy, gdy pozbawione perspektyw rozwojowych społeczeństwo tego kraju oczekiwało polepszenia swojego losu jedynie w podbojach niemieckiego imperializmu. Pokojowa działalność jednego pokolenia Polaków na zachodnim wybrzeżu polskiego Bałtyku sprawiła, że Pomorze Zachodnie nie tylko zapewnia każdemu ze swoich mieszkańców zaspokojenie wszystkich życiowych aspiracji, ale umacniając w ten sposób poczucie wszelkiej — również i politycznej — stabilizacji, przyczynia się do umocnienia pokoju w Europie, czego brak tyle razy zaciążył na burzliwej przeszłości Pomorza Zachodniego.

ocena 4,8/5 (na podstawie 4 ocen)

Tanie i komfortowe kwatery - setki ofert.
wczasy, wycieczki, Pomorze, Polska, wycieczki, spacery