Wczasy

wczasy, wakacje, urlop

Pomorze XVIII w.

02 sierpień 2012r.

W latach 1709—1711 zdziesiątkował ludność pomór, a zaraza zawleczona przez wojsko uczyniła wielkie szkody w bydle. Były to też lata nieurodzajne, bo tak mokre, że nie można było sprzątnąć zboza, porosło w snopach. Szerzył się na domiar głód, ludzie jeszcze bardziej stali się podatni na choroby. Klęski elementarne splatały się z przemarszami oddziałów saskich i polskich. Pierwsze i drugie nakładały kontrybucje. Wydaje się nawet, że właśnie polskie były jeszcze bardziej nieprzejednane i nawet okrutne, gdyż do tych oddziałów przystawali przedstawiciele samej szlachty, pół żołnierze, półwolontariusze, niesforni, a dostrzegający w ogólnym rozprzężeniu władzy możliwość porachunków ze swymi sąsiadami, którzy ich rzeczywiście lub tylko w ich mniemaniu skrzywdzili. Doszły przeto do głosu najniższe instynkty i pogłębiały chaos. Słusznie się też mówi, że drobna zubożała szlachta — "hołota" służąca lub tylko towarzysząca tym oddziałom, specjalnie znęcała się nad chłopami. Szczególnie złą sławę zdobył przebywający na Kaszubach regimentarz Jakub Zygmunt Rybiński, już wojewoda malborski, stronnik Augusta II. On to udał się najpierw na Żuławy Gdańskie, aby je splądrować. Tam został powitany ogniem dział i zaskoczony pełnym pogotowiem obronnym chłopów (rada miejska Gdańska miała bowiem zorganizowany doskonale system alarmowy polegający na tym, że kiedy pojawił się nieprzyjaciel, chłopi chwytali za broń powiadomieni przez zapalenie beczek ze smołą ustawionych na wysokich słupach). Z oddziałami będącymi raczej zbieraniną pseudowojaków niż żołnierzy trudno mu było kusić się o zwycięstwo, wycofał się więc na Kaszuby. Tu założył obóz w Pucku i aby wywrzeć zemstę na dumnych gdańszczanach, uzbroił jakiś stojący tu statek w działa, zapewne zabrane z arsenału. Pod groźbą armat zatrzymał statek kupiecki płynący koło Helu, przyprowadził go do portu w Pucku i wysłał do rady miasta Gdańska ultimatum: albo okup, albo konfiskata statku i znajdujących się na nim towarów. Żądał 30 tysięcy złotych. Gdańszczanie nawiązali z tym korsarzem — ba, na inne miano nie zasługuje — pertraktacje, ale całej sumy nie zapłacili. Nie ulega wątpliwości, że tak Rybiński, jak i jego ludzie musieli być bardzo uciążliwi dla mieszkańców powiatu. Należy bowiem wątpić, czy liczył się także z Aleksandrem Sobieskim jako starostą i dziedzicem dóbr wejherowsko-rzucewskich. W 1717 roku nastąpiła pewna stabilizacja. Wojska polskie i saskie zostały wycofane po dużej zresztą redukcji, ustały więc ich rabunki, zaczęły zaś działać sądy, a tym samym można było myśleć o odbudowie zniszczeń. Rybiński nie cieszył się dobrą sławą, choć król i Przebendowski go popierali. Złośliwi, a może dobrze poinformowani, twierdzili, że zmarł w 1725 r. na skutek nadmiernego spożycia alkoholu. Sławni opoje czasów saskich, których wtedy nie brakowało, powątpiewali w tę przyczynę śmierci. Po śmierci Augusta II w 1733 r. znowu rozgorzała walka o tron. Znowu społeczeństwo podzieliło się na dwa obozy: saski i narodowy króla Stanisława Leszczyńskiego. Tym razem Gdańsk opowiedział się za szwagrem króla francuskiego Ludwika XV, obranym przytłaczającą większością głosów. Augusta III popierały jednak wojska rosyjskie i one to zaczęły spychać regularne wojska polskie i partyzanckie oddziały stronników prawowitego króla na północ. Stanisław Leszczyński i jego doradcy spodziewali się tym razem wydatniejszej pomocy ze strony Francji. Mogła ona przyjść tylko morzem przez Gdańsk lub Puck. Wojska rosyjskie najpierw pod dowództwem gen. Lascy'ego, następnie feldmarszałka Miinicha obiegły Gdańsk. Obawiając się dywersji rozbiły pod Wyszecinem w powiecie puckim oddziały partyzantów — zwolenników Stanisława Leszczyńskiego. Niektórzy badacze podają, że zostały stoczone przynajmniej dwie bitwy lub potyczki. Następnie (12—13 maja 1734 r.) spaliły prawie wszystkie osady nadbrzeżne od Gdyni po Puck, aby desant francuski nie miał oparcia wśród ludności32. I rzeczywiście, gdy okręty francuskie wiozące sprzęt wojenny i posiłki nie mogły znaleźć dogodnego, a właściwie nie strzeżonego przez oddziały rosyjskie punktu na zachodnim wybrzeżu Zatoki Gdańskiej i w Zatoce Puckiej, lądowały na Westerplatte. Oblężenie Gdańska skończyło się zwycięstwem wojsk rosyjskich i saskich. Król Leszczyński nocą 27 czerwca 1734 r. w przebraniu opuścił miasto, znowu szukając schronienia na emigracji. Wojna zakończyła się zwycięstwem Augusta III, nastał znowu czas odbudowy.

ocena 4,8/5 (na podstawie 4 ocen)

wczasy, Gdańsk, Puck