Wczasy

wczasy, wakacje, urlop

Polska kontra morze Śródziemne

01 sierpień 2012r.

Dzisiaj rozprawię się z jednym z mitów pieczołowicie budowanym przez biura turystyczne oferujące wyjazdy w dalekie kraje, jako gwarancję wspaniałego urlopu. Za wszelka cenę wmawiają jakie to niesamowite szczęście czeka wszystkich udających się na zagraniczne wczasy. A wcale tak nie jest, przecież. Nie każdy za swoje "szczęście" uważa smażenie swego ciała na żarze lejącym się z nieba. Na taplaniu się w lepiącej się od wszelkiego rodzaju olejków i kremów zupie typu Morze Karaibskie. Woda musi być chłodna, wtedy orzeźwia i wprawia naszą krew w szybsze krążenie, hartuje organizm. Brzemienne bywają skutki opuszczania Polski i wędrowania do krajów ciepłych lub gorących. Wszędzie tam są takie same widoki, ale straty pieniężne znacznie większe. Wbrew pozorom i zapewnieniom pracowników biur. Skutkiem pobytu bywają słoneczne udary, poparzenia, okradzenia i wyobcowanie, biorące się z braku sposobów porozumienia się z tubylcami. Gdy zaś do porozumienia dochodzi, otrzymujemy tropikalne odmiany chorób wenerycznych albo, co gorsza, wracamy ze zrujnowanym na zawsze systemem odporności (HIV). Tylko jeden człowiek z wielu zdoła się uchronić od zatruć pokarmowych, ameb, okradzenia z pobiciem lub bez, czy też zaginięcia. Szczególnie niebezpieczne jest samo docieranie w którekolwiek miejsce, wiadomo bowiem powszechnie, że samoloty spadają, samochody i autobusy rozbijają się straszliwie w różnego rodzaju kraksach i karambolach, koleje, jak sama nazwa wskazuje, wykolejają się, a statki lubią tonąć bezpowrotnie. Co gorsza, przed zatonięciem huśtają, powodując mdłości, wymioty, ból głowy nierzadko zalewając nas masami mokrej wody. Czym dłuższa jest podróż, tym ryzyko jest większe. Prowadzący pojazdy, którymi podążamy bardziej zmęczeni. Każdy turysta doznaje degradacji społecznej. Jeszcze nikomu nie udało się wyjaśnić Chińczykowi: ty, Kitajec, nie wiesz, kto ja jestem. Ludzie o odmiennym niż biały kolorze skóry z zasady nie wiedzą, jaki jest nasz numer na liście najbogatszych tygodnika "Wprost", co to znaczy, że mamy szwagra w PiS-ie i że z najlepszego sektora zachwycaliśmy się papieżem w Watykanie. Większość żółtych i ciemnoskórych nie wie nawet, kto to Polak.Lokalne alkohole są obrzydliwe, działki prochów fałszowane, a intonowanie "Szła dzieweczka do laseczka", czy "wszystkie rybki śpią w jeziorze" nie powoduje żadnego zbratania. Np. tubylcze dzieweczki, wręcz nie wiedzą, co to jest laseczka, więc nie biorą się do robienia, natomiast słowo "rybka" nie kojarzy im się z niczym miłym. Tak wiec za nasze poświęcenie, znój, wydane pieniądze w geście desperackiej próby lansowania się przed znajomymi i rodziną poprzez wątpliwej atrakcyjności wycieczkę zagraniczną możemy z powodzeniem w kraju zafundować sobie kilka pobytów nad naszym pięknym morzem. Znacznym ułatwieniem w podjęciu decyzji o terminarzu wyjazdów jest spore zróżnicowanie cen w ciągu roku. Latem zapłacimy najwięcej, ale jeśli zdecydujemy się na wczasy o innej porze roku, możemy liczyć na duże upusty cenowe. Ruch jest wtedy mniejszy i właściciele obiektów noclegowych muszą przyciągać klientów atrakcyjnymi ofertami. Część kwater nad morzem funkcjonuje tylko sezonowo, rozpoczynając działalność na majowy długi weekend i kończąc ją z końcem września, ale niektóre pensjonaty, czy wille są otwarte przez cały rok. Jest to doskonała szansa dla tych, którzy chcieliby wypocząć w komfortowych warunkach i miłej atmosferze, ale nie chcą wydawać tak dużych kwot jak to jest w sezonie urlopowym. Poza wakacjami czeka nas prawdziwy raj – cisza, spokój, relaks, piękne widoki, brak korków i kolejek! Poza tym w wielu nadmorskich miejscowościach przez cały rok można skorzystać z wielu atrakcji, jak muzea, salony spa, baseny, aquaparki, czy renomowane lokale gastronomiczne i przez większą cześć roku rejsy wędkarskie, które mogą się okazać nie byle jaką przygodą. Wniosek? Wniosek jest tylko jeden :)

ocena 4,8/5 (na podstawie 4 ocen)

Czas na wczasy z rodziną.
, wczasy, wczasy, morze