Wczasy

wczasy, wakacje, urlop

Latarnik z Helu cz. 1

06 czerwiec 2012r.

"Nie ma nikogo, kto byłby większym wrogiem człowieczeństwa, niż stary Mikołaj z półwyspu Helu. Zapamiętały, zły, mrukliwy pomorczyk. Wyspowiadało mi jego historię morze i córka, którą odwiedzałem w latarni morskiej. Był to ostatni Słoweniec, który z wyspy Rugii przesiedlił się między Kaszuby na Helę [...] wprzód spędziwszy kilkanaście lat na morzach północnych, jako poławiacz wielorybów [...]" — tak rozpoczyna się młodzieńczy utwór Tadeusza! M i-cińskiego Nad Bałtykiem, który ukazał się w 1896 roku. Nowela ta, pisana poetycką prozą, po młodopolską przedstawia dramat demonicznej miłości helskiego latarnika. Gdy stwierdził, że żona zdradza go z niemieckim oficerem, utopił ją w morzu. Mieszkał na latarni wraz z córką i chciał ją posiąść, chciał, aby została jego żoną. Tymczasem ona oddała się kaszubskiemu księdzu, który... był synem niemieckiego generała, uwodziciela jej matki. "Chciałam być jako rybitwy morskie — tłumaczyła ojcu — jako foki i jako skały, żłobione przez morze". Zrozpaczony stary Ołaj wzywał Trigława i szukał ukojenia w Piśmie świętym. Jeszcze tej samej nocy zginął ratując rozbitków. Jak widzimy, latarnia morska jest tu raczej dekoracją i luźno tylko związana z losami bohaterów. Podobnie rzecz się przedstawia z dziełem Artura Schroedera (1882—1934) W latarni. Jest to ostatnia praca tego autora, który zginął śmiercią samobójczą, w rok po jej wydaniu. Dwaj przyjaciele frontowi, Adam i Karol, po wyjściu ze szpitala obejmują posadę latarników w latarni usytuowanej na samotnej wysepce skalnej. Karolowi towarzyszy jego żona Anna, która w młodości wychowywała się razem z Adamem. Karola obsesyjnie nurtuje podejrzenie, że jego młoda żona zdradza go z przyjacielem. Zazdrość męża dała tylko ten efekt, że spowodowała nawrót młodzieńczej miłości Anny i Adama. Pod koniec, zacietrzewieni rywale rzucają się na siebie i obaj giną w odmętach fal. Był już zmierzch, kiedy nieprzytomna z rozpaczy Anna usłyszała ryk syreny okrętowej: "[...] Z największym trudem, jak umierająca, wyczołgała się w tył, powstała i trzymając się obmurowania wieży, obeszła ją. Nie mogła trafić na schody, wreszcie zaczęła wychodzić, staczała się i na nowo się wspinała. Za chwilę, jasne, równe, spokojne światło latarni zaczęło, jak co dzień, rozgarniać ciemności nad zimnym, obojętnym, nienasyconym bezmiarem huczącego morza". Czytelnik odnosi wrażenie, że akcja książki tylko dlatego umieszczona została w samotnej latarni morskiej, by wyizolować bohaterów i swobodnie już rozegrać dramat zazdrości. Z powodzeniem akcję tę osadzić by można np. w ukrytej głęboko w borze leśniczówce. Kolejną pozycją jest książka Stefana Balickie-g o Dziewiąta fala, wydana w 1930 roku. Drugie wydanie ukazało się w 1948 roku staraniem Zachodniej Agencji Prasowej, trzecie natomiast (mylnie podano, że drugie) ukazało się w 1958 roku nakładem Wydawnictwa. Morskiego. Na rozewskiej latarni, w okresie międzywojennym, mieszka eks-marynarz Kublik. Był wdowcem i jedyną jego pociechą została córka Anna. W młodej "latarniez-ce" kochał się bez wzajemności nauczyciel Grzesicki z pobliskiego Chłapowa. Pewnego dnia, gdy "sztorm porwał morze w swe pazury", dziewiąta fala wyrzuciła na brzeg rozbitka. Żył jeszcze. Na palcu miał piękny pierścionek z brylantem, a Anna "dojrzała z niepokojem i trwożonym zachwytem, że był dziwacznie, niezrozumiale piękny". Duże czarne oczy zafascynowały dziewczynę. To był ten wymarzony! Jemu oddała też swoje dziewczęce serce, a i stary Kublik sprzyjał temu związkowi. Rozbitek okazał się włoskim marynarzem i miał dźwięczne imię Piętro. Gdy pewnej nocy Włoch wraz z ukradzionymi pieniędzmi starego chciał umknąć na koniu, Kublik zdzielił go w głowę stalowym prętem. Piętro wyleciał z siodła zostawiając jedną nogę w strzemieniu, ,,a potem cały zmienił się w płaską, czarną smugę śmierci, wplątaną w kopyta końskie. Sylwetka konia mignęła tuż przed skrętem ostrym konturem, przybitym do nieba świetlistym sztychem latarni. Drugi promień wpadł już w czarną pustkę". Latarnik sam oddał się w ręce policji, a Anna wraz z Grzesickim odjechali do Łebcza. Postać tajemniczego marynarza dominuje w tej powieści, natomiast nie odczuwa się wcale atmosfery, klimatu i folkloru kaszubskiego. Latarnia morska służy tutaj tylko do uzyskiwania... efektów świetlnych. W sposób niezmiernie ciekawy, można powiedzieć okrutny,opisuje samotność latarnika nestor naszych marynistów, Stanisław Maria S a 1 i ń s k i14S. Na Dalekiej Północy, na przeklętej wyspie wśród wichrów i fal Morza Beringa, wegetuje garbaty latarnik Bartłomiej Klim. Jego dni i noce były zawsze takie same. Co wieczór przecierał irchową szmatką szkła reflektora, sprawdzał kroplomierz w karbidowej wytwornicy acetylenowej i dwadzieścia dwa razy przekręcał korbę w mechaniźmie zegarowym, obracającym latarnię dwadzieścia dwa razy —■ zapas na całą noc. Wiosną zawitali na wyspę zamorscy goście ij zdziwieni pytali: — "Jak wy tu Klim żyjecie? Macie tu jakie kobiety? A myślicie wy, Klim, w ogóle o czymś? A o czym wy tu rozmawiacie?" Zaczęli gawędzić o swoich przeżyciach na morzach południowych, o gwiazdach które tu mrozu się boją, a tam wyłażą na niebo ze wszystkich zakamarków, o perłach, o papugach, o goluśkich dziewczynach co tylko bukiecik sobie w pępku przypinają, o hawajskich gitarach i tańcach, o winie które jest sokiem słońca i krwią palm. Gdy przybysze odpływali, garbaty latarnik krzyczał za nimi: "— Ja chcę na Hawaje! Królowej chcę! Ja chcę tańczyć lao-lao!" o Bartłomieju Klimie i o hawajskich gitarach. Opowiada- nie to ukazało się po raz pierwszy w warszawskim "Tygodniku Ilustrowanym" w 1927 roku. W wydaniu z 1972 roku tekst opo- wiadania jest nieco zmieniony w stosunku do wydań poprzednich.

ocena 4,8/5 (na podstawie 4 ocen)

Tanie i komfortowe kwatery - setki ofert.
latarnia morska, Atrakcje nad morzem, morze